PRAWDZIWY SENS
- Czy szukanie sensu życiu ma sens?
- Czy sens to ten wymyślony dla siebie na siłę z głowy?
- A może sens jest w tym co opowiedzieli nam inni?
Nie ten sens ma sens, w którym jesteśmy wyprani czy też zaprogramowani od wczesnego dzieciństwa. Nieświadomie wdrożeni do tego, by być kimś kim nie jesteśmy. Jak dla mnie nie ten sens ma sens, w którym zostaliśmy wymyśleni przez narracje naszego otoczenia.
To właśnie te narracje są kluczowe dla jakiegokolwiek sensu w życiu. Jeżeli nie mamy ich w swoich „rękach” to trudno będzie nam żyć świadomie i podążać życiową ścieżką wybraną przez siebie. Wtedy w dalszym ciągu tkwimy w niewoli czyichś opowieści o nas.
NARRACJE O NAS
Czym są narracje o nas? To historie, które opowiadamy sobie o sobie i o świecie, w którym żyjemy. To pętle w naszym umyśle, które wciąż w nas operują i które bierzemy za swoje. One często są nieuświadomione. Być może nigdy my sami nie byliśmy narratorami na swój temat.
I nie chodzi o to, by teraz na siłę wmówić sobie inne, z pozoru lepsze opowieści… I raczej nie jest to możliwe bez kontaktu z esencją siebie.
A MOŻE WARTO ZOSTAĆ NARRATOREM I OBJĄĆ TĘ ROLĘ?
Być może warto. Tylko czy jak świadomie teraz o tym zdecyduję, to czy i tak nie okaże się to za chwilę czyimś pomysłem na mnie? Skąd mam wiedzieć czy to już ja opowiadam swoją historię o sobie dla siebie, czy dalej jest to pokłosie czyichś narracji? No i który ja ją opowiadam?
Bez tych pytań dalej możemy być w służbie czegoś na co nie mamy ochoty … i może szkoda życia na to, by dalej w tym tkwić. Dlatego tak ważne jest by postawić przed sobą te pytania.
TO GDZIE JEST PRAWDZIWY SENS?
Z mojego doświadczenia odnajduje się go w miejscach tęsknot, które warto odkrywać i eksplorować.
No więc – Za czym tęsknisz najbardziej?
Za mamą? Za Tatą? Za bliskością? Za dziećmi? Za łonem? Za kimś kto się tobą zaopiekuje?
A może w tych tęsknotach dokopałaś/eś się do pragnień o potrzebie samostanowienia, do sprawczości, do chęci posiadania wpływu na swoje życie. Może do głębszego przeżywania życia? A może wręcz przeciwnie … masz już dosyć tego drążenia …
Każdy ma do odkrycia swoje własne tęsknoty i pragnienia. Być może będą one związane z zawodową samorealizacją, być może z potrzebą bycia w uniwersalnym związku, a być może z zupełnie czymś innym.
Tylko jak je odkryć? Jak się z nimi połączyć?
Ten artykuł nie jest o tym czego pragniesz, ale o tym:
- jak to odkrywać
- jak być z tym w kontakcie
- i jak czerpać siłę z efektywnego wprowadzania tego w życie
PRAWDZIWE MARZENIA I PRAGNIENIA
By mieć w życiu sens warto być w kontakcie z rzeczywistymi marzeniami i pragnieniami.
Gdzie one są?
Są w naszym ciele. Dochodzą do świadomości poprzez ciało. Tylko poprzez ciało możemy odnaleźć to, czego naprawdę chcemy.
A po co nam marzenia?
Nie sądzę, że są po to, by budzić w sobie super zajebistość. Bo po co?
Myślę, że są po to, by znowu bardziej dostroić się do radosnej i zasobnej duszy.
Bo one też, pomagają nam odkryć co w nas jest w nas pozamrażane jako bagaż przeszłości, który ściąga nas w dół. Odkrycie tego jest bardzo praktyczne.
Które marzenia są prawdziwe?
Te którymi realizujemy swoje głębokie wartości. Swoich głębokich wartości wcale nie musimy być świadomymi. Tak naprawdę niewielu ludzi jest w dobrym kontakcie ze swoimi wartościami.
Czy brak marzeń nas chroni przed rozczarowaniem?
Raczej nie, a wręcz odwrotnie. Moje obserwacje są takie, że ludzie, którzy mają dużo marzeń są bardziej chronieni przed niespełnieniem.
Dlaczego?
Bo jeżeli zrealizują ich tylko fragment i tak są szczęśliwsi od tych, którzy z marzeniami się bardzo ograniczają.
JAK BYĆ W KONTAKCIE Z MARZENIAMI
By życie, marzenia, tęsknoty, sprawczość i samorealizacja zaczęły bardziej płynąć i by odzyskać własną narrację należy znowu włożyć wtyczkę do gniazdka. Podłączyć się bardziej do siebie i wrócić do własnej esencji.
Wtyczką jest tu ODDECH, a gniazdkiem jest CIAŁO
Oddech pozwala nam naturalnie osadzić się bardziej w ciele, pozostać w optymalnym napięciu do działania i odczuwać przepływ energii i spokoju.
DOPÓKI JESTEŚMY WYPIĘCI Z CIAŁA, DOPÓKI NIE JESTEŚMY PODŁĄCZENI DO BAZY, NIGDY NIE BĘDZIEMY NARRATOREM SWOJEGO ŻYCIA
Jeżeli jesteśmy wypięci z ciała, jesteśmy wypięci z siebie. Oddychamy wtedy zwykle płytko i dosyć powierzchownie czujemy siebie poprzez ciało. Żyjemy wtedy poprzez głowę i realizujemy cudze pomysły na siebie. Dopóki będziemy traktować swoje ciało jako oddzielny byt, dopóty nie zadbamy o nie i wciąż będziemy go nadużywać.
Bycie wpiętym w ciało daje nam kontakt z tym czego tak naprawdę pragniemy i świadomość kroków, których podjęcie będzie nam sprzyjało.
Bycie połączonym ze sobą, to bycie czułym dla siebie w środku. To znalezienie miejsca, w którym mamy coraz mniej konfliktów wewnętrznych, rozdarć, coraz większą spójność, wewnętrzną moc, sprawczość i siłę do działania.
NIE DA SIĘ TEGO OSIĄGNĄĆ SIŁĄ
- Nie przeskoczysz czułej podróży do środka przez bycie dla siebie CZOŁGIEM – na przykład ciągłymi próbami bycia najlepszą wersją siebie.
- Nie przeskoczysz tego sprytnym HAKERSTWEM – duchowym cwaniactwem, modnym dzisiaj, które często wiąże się z wykorzystywaniem naiwności innych.
- Nie przeskoczysz też tego ZAMROŻENIEM – i innymi oddzielającymi od czucia, od bycia w ciele i od oddechu mechanizmami. I choć kiedyś bywały one przydatne, to dziś komplikują życie, utrudniają kontakt z prawdziwymi pragnieniami.
Świat ma dla nas mnóstwo “znakomitych” rozwiązań – genialnych strategii, nowatorskich metod hakowania rzeczywistości, manipulacyjnych technik, które uczą jak być sprytniejszym od innych… Ale wiesz co? Widzę, że wielu z nas jest już tą “znakomitością” zmęczonych. Bo ileż tak można próbować, rozpalać nadzieję i znów kończyć z rozczarowaniem i z brakiem poczucia sensu. Niektórzy próbują iść drogą na skróty, inni wolą pozostać tam gdzie są i tylko nieliczni decydują się na świadomą i czułą podróż wgłąb siebie. Każda z tych decyzji niesie ze sobą jakieś konsekwencje, nawet ta której przyświeca “czułość” do siebie.
Dlaczego?
Dlatego, że na drodze ku odkrywaniu siebie, ku pełniejszemu życiu, należy przekopać się przez obszary bezsilności, odrzucenia, niemocy, lęku, i innych uczuć, które nie zawsze bywają przyjemne. Ale gdy się tego już dokona – nie ma rozczarowania, nie ma żalu, nie ma tęsknoty…
Jest za to czułość. Najpierw czułość do siebie, z tego naturalnie wynika czułość do innych i do świata. A gdy emanujesz czułością, świat odpłaca Ci tym samym. To dlatego ta droga i ta wyprawa jest warta wysiłku. To również dlatego tak wiele osób zdecydowało się wyruszyć w tą podróż z CUUD Szkołą
Ci ludzie postanowili, by dłużej nie oddalać się od siebie i zrezygnować z zewnętrznych narratorów. Dla wielu to koniec stania w cieniu, koniec chowania własnych pragnień, dosyć dróg i rozwiązań, które działały tylko na chwilę. To decyzja by zając się sobą dogłębniej.
I Ciebie też do tego mocno zachęcam. Zainteresuj się sobą i odkryj prawdę w sobie.
A gdybyś czuł/a, że warsztat to za mało, że potrzebujesz głębokiej podróży, czułej transformacji i indywidualnego podejścia to zapraszam Cię na CUUD ścieżkę. Niektórzy już zdecydowali się nią iść. Ruszamy w październiku.
Grzegorz Pawłowski
……………….
Zapraszam na:
NAGRANE WARSZTATY
Przygodę w CUUD SZKOLE