ODDECH INTEGRUJĄCY W PSYCHOTERAPII

Czego dowiesz się z tego artykułu?

  • Granice metody: W przypadku głębokiej traumy, zwłaszcza złożonego PTSD (cPTSD), sama psychoterapia oparta na dialogu może nie zawsze prowadzić do pełnej integracji doświadczeń. Coraz częściej podkreśla się, że obok pracy poznawczej i relacyjnej pomocne może być również włączenie pracy z ciałem, umożliwiającej stopniowe rozpoznawanie, regulację i ucieleśnienie emocji zapisanych w doświadczeniu somatycznym.
  • Rola metody CUUD Integrowanie Oddechem: to nie forsowna, bezpieczna i niezwykle subtelna forma pracy, która rozwija interocepcję (zmysł czucia wewnętrznego) oraz skutecznie poszerza okno tolerancji układu nerwowego.
  • Synergia w gabinecie: włączenie sesji oddechowych do procesu terapeutycznego wzmacnia relację z psychoterapeutą, pozwala pacjentom bezpiecznie przejść przez trudne stany somato-afektywne i krok po kroku zastępuje mechanizmy dysocjacji zdrową asocjacją i spójnością.
  • Zasada użyteczności i uważności: oddech to potężne narzędzie, dlatego kluczem jest indywidualne podejście. Artykuł podpowiada, jak bezpiecznie wprowadzać pracę z oddechem do gabinetu, dbając o gotowość pacjenta i odpowiedni moment w procesie psychoterapii.
  • *imiona oraz wybrane informacje identyfikujące zostały zmienione w celu ochrony anonimowości opisywanych osób i zachowania poufności procesu psychoterapeutycznego.

Doskonale pamiętam dzień, w którym do mojego gabinetu przyszła Sara*, wtedy mająca za sobą 30 lat dość trudnego życia. Trafiła z diagnozą traumy złożonej (cPTSD), w dużej mierze składały się na to bardzo trudne doświadczenia z relacji z rodzicami, zwłaszcza z niezwykle agresywnym ojcem, a także przemoc w grupie rówieśniczej z elementami bullyingu. 

To co było bardzo charakterystyczne to jej relacja z ciałem, któremu nie ufała, a które dawało bardzo wiele objawów, takich jak drżenie, uderzenia ciepła, łzawienie oczu, zaczerwienienie na twarzy, które miały charakter mimowolny. Od początku wiedziałem, że muszę być bardzo ostrożny i delikatny wobec Sary, która jawiła mi się jako osoba niezwykle krucha i nieufna nie tylko wobec mnie czy procesu psychoterapii, ale przede wszystkim wobec własnego ciała i tego co ono objawia. Strategia terapeutyczna jaką wtedy przyjąłem to ostrożne budowanie relacji opartej na zaufaniu poprzez życzliwe, nieoceniające słuchanie i robienie przestrzeni na doświadczanie samej siebie bez oceny i ryzyka nieprzewidywalnych zachowań. Sara doświadczyła wielu zaskakujących, bolesnych czynów ze strony ważnych dla niej osób. Była niezwykle pokrzywdzoną osobą i naturalnie miała bardzo małe zaufanie do mnie. Co istotne, podczas pierwszego spotkania na mojej bluzie widniał emblemat skandynawskiej marki – a Sara sporą część swojego najtrudniejszego życia spędziła z rodzicami i bratem w Norwegii. Dlatego jej skojarzenia wobec mnie od początku wzbudzały podejrzenia. Na szczęście miała w sobie także ogromne pokłady nadziei – dlatego druga strategia terapeutyczna skoncentrowana była wokół jej zdrowej części, która okazała się mocnym sprzymierzeńcem całego procesu zdrowienia.

PRACA Z CIAŁEM I ODDECHEM W PSYCHOTERAPII

Oczywiście osób, które przyszły do mnie z problematyką szeroko pojętej traumy, było więcej. A ja intuicyjnie koncentrowałem się na tym, co dzieje się w ciele takich pacjentów, widząc różne symptomy, czując też różne objawy w swoim ciele, które regularnie nawiedzały mnie w tych właśnie sesjach. Byłem w paradoksalnej sytuacji, która polegała na tym, że im bardziej byłem zaciekawiony ciałem, tym bardziej nie wiedziałem jak bezpiecznie i skutecznie z nim pracować. I to był punkt zwrotny w mojej pracy jako psychoterapeuty – zdecydowałem doświadczyć na własnej skórze i nauczyć się różnych metod i technik pracy, które są skierowane na ciało. Były to m.in. Somatic Experiencing (SE), Trauma Release Exercises (TRE); Metoda Feldenkraisa, czyli nauka poprzez ruch; Bioenergetyka Wilhelm Reicha w aktualnym wydaniu jego francuskich kontynuatorów; Holistyczne Uwalnianie Powięzi (HFR by Klimek Academy), hipnoterapia, refleksologia, breathwork.

Kiedy poznawałem różne techniki i metody pracy z oddechem, najbardziej trafiła do mnie metoda opracowana przez Grzegorza Pawłowskiego (CUUD Integrowanie Oddechem), ze względu na jej subtelny i przez to bardzo bezpieczny charakter. Kilka lat temu na festiwalu pracy z ciałem, wziąłem udział w warsztatach prowadzonych przez Grzegorza, podczas których dowiedziałem się, że w ramach integrowania oddechem, nie ćwiczymy oddechu w określony sposób, nie oddychamy siłowo, żeby czegoś doświadczyć, tylko koncentrujemy się na aktualnych zasobach klienta i tym co może być następnym krokiem w poznawaniu siebie, swojego ciała, swoich odczuć, emocji czy wyższych uczuć i przeżyć mentalnych. To świetny trening interocepcji – czyli naszego zmysłu skierowanego na doświadczenia wewnętrzne, mocno związanego z naszą cielesnością. Dziś na gruncie psychologii i nauk pokrewnych dysponujemy spójną i dobrze udowodnioną wiedzą o tym, że ważnym warunkiem w drodze do zdrowia jest zwiększanie poziomu tolerowania swoich emocji i uczuć – zwłaszcza tych nieprzyjemnych, rozszerzając ich doświadczanie na całe ciało, w takim zakresie jaki tylko jest możliwy. Nazywamy to ucieleśnianiem emocji, a to jest warunek konieczny, by emocja mogła zaistnieć w całym swoim wymiarze w doświadczeniu i dzięki temu ulec dalszemu przekształceniu i procesowi mentalizacji.

Kiedy jako student Szkoły CUUD zacząłem poznawać i trenować tą metodę, od razu poczułem jej ogromny potencjał terapeutyczny. I tak z biegiem kolejnych miesięcy wprowadzałem sesje integrowania oddechem do kolejnych procesów psychoterapeutycznych, jako dodatkową i integralną ich część. To była ogromna zmiana mnie jako psychoterapeuty, która pomogła mi lepiej i skuteczniej pracować z tym z czym przychodzą do mnie pacjenci – najkrócej określiłbym to słowem cierpienie (od łacińskiego patiens, które oznacza „cierpiący”).  Dla mnie oddech słuchający jest naturalnym sposobem na pracę z emocjami zapisanymi w ciele, z cierpieniem, które zastygło w tkankach w czasie, kiedy to był być może jedyny sposób na poradzenie sobie z przykrym, trudnym doświadczeniem. Sesje integrowania oddechem są również świetnym sposobem na budowanie relacji opartej na zaufaniu, poprzez intymny klimat zaglądania w siebie w towarzystwie osoby, która jest przy Tobie i prowadzi z Tobą dialog. To bardzo zbliża na całym planie relacji – mam na myśli relację ze sobą, relację ze swoim ciałem, relację ze swoją historią zapisaną w ciele, a z drugiej strony także relację psychoterapeutyczną.

Tak było w przypadku Sary. Sama zmiana settingu, czyli wprowadzenie regularnych sesji integrowania oddechem do procesu psychoterapii, spowodowała zmianę w relacji. Przymierze terapeutyczne uległo wzmocnieniu, a zaufanie do metody pojawiło się już w pierwszej sesji. Po wielu miesiącach terapii skoncentrowanej na dialogu – co skutkowało wieloma odkryciami i budowaniem spójnej narracji wokół życiorysu Sary i co ważne poprawą w jej funkcjonowaniu osobistym i zawodowym – sesje integrowania oddechem sięgnęły jeszcze głębiej, dając możliwość wglądu w bardzo subtelne odczucia cielesne, za którymi schowane było bogate życie uczuciowe i wiele wspomnień o bardzo różnym charakterze. 

W rytm kolejnych sesji Sara coraz bardziej rozgaszczała się we własnym, niegdyś obcym dla niej ciele. Poszerzyła się jej zdolność do tolerowania i pomieszczania w sobie różnych, nieraz bardzo silnych emocji. Sara uczyła się utrzymywania kontaktu z własnym doświadczeniem bez epizodów dysocjacji, które wcześniej były jej normalnym trybem funkcjonowania. Trudne przeżycia somato-afektywne w trakcie sesji, m.in. dzięki wpierającymi obecnością i dialogowi mogły przejść cały cykl doświadczeniowy, przez co nie miały obciążającego i zalewającego charakteru. Zdrowe ego Sary umacniało się, coraz bardziej budowała się w niej zdolność do obserwowania swoich reakcji i ich bezpiecznego przeżywania i rozpoznawania ich znaczenia. Wewnętrzny świat niegdyś skotłowanych i poplątanych przeżyć stawał się coraz bardziej klarowny. Równolegle do tych zmian, Sara coraz częściej doświadczała też przyjemnych emocji i uczuć, takich jak zaufanie do siebie, swojego ciała i tego co ono wyraża, spokój, wolność i miłość do siebie.Zaczęła intensywnie śnić, co wskazywało na coraz dojrzalszy proces symbolizacji i budowanie wewnętrznej struktury dobrego, opiekuńczego rodzica wobec samej siebie. Jej zdrowa część, która była widoczna już na początku psychoterapii stopniowo wzmacniała się, by po kilku miesiącach pracy zaczęła dominować i stawać się łącznikiem różnych części Sary wcześniej utraconych w wyniku traumatycznych doświadczeń. Dysocjacja ustępowała asocjacyjnemu porządkowi. Sara coraz bardziej doświadczała siebie jako spójnej osoby, która może się czuć bezpiecznie, ufać swojemu ciału, a nawet korzystać z informacji jakie niosą różne doświadczenia somatyczne i somato-afektywne. Jej okno tolerancji poszerzyło się znacznie. W gabinecie rozgościła się zupełnie inna kobieta – naturalna, żywotna, spójna, spokojna, o głębokim głosie i gładkim wyrazie twarzy.

Przypadek Sary jest jednym z wielu, jakich doświadczyłem w swojej pracy gabinetowej w ostatnich latach. W wielu procesach sesje integrowania oddechem stanowią kluczowe narzędzie wspomagające leczenie. Pacjenci uczą się świadomości ciała, świadomości emocji, a to prowadzi do większej świadomości siebie, rozróżniania różnych kawałków self i integrowania doświadczenia. Najważniejsze mechanizmy wspierające regulację, które są wynikiem sesji integrowania oddechem to:

  • kierowanie uwagi na sygnał somatyczny;
  • zwiększanie kontaktu z doświadczeniem, zamiast unikania;
  • wydłużenie czasu przebywania w konkretnym doznaniu;
  • redukowanie katastroficznej interpretacji doznań (co zmniejsza tendencje do unikania);
  • wzmacnianie poczucia sprawczości w autoregulacji.

Często sesje integrowania oddechem stanowią pierwsze ważne doświadczenia bycia obecnym w swoim ciele (ucieleśniona obecność – embodied presence), co zwiększa poziom bliskości z sobą samym/samą, a także z psychoterapeutą i otwiera nowe możliwości dialogu terapeutycznego. Również dzięki wzbogacającemu się słownikowi emocjonalnemu. Pamiętam kiedy inny pacjent – Michał, dzięki sesjom integrowania oddechem zaczął coraz płynniej wyrażać za pomocą słów to jak się czuje. Po kilku sesjach powiedział: Wcześniej próbowałem nazywać uczucia z poziomu głowy, tak naprawdę nie czując ich, więc było to takie zgadywanie… dużo prościej jest teraz kiedy wiem jak się czuję, słowa przychodzą mi łatwiej idą z głębin  ciała, a głowa wspiera nazywanie tego co czuję. Mój umysł współpracuje ze mną emocjonalnym.

Ten przykład ilustruje, jak metoda CUUD może torować trening emocjonalny, dawać pacjentom narzędzia do rozwoju językowego w obszarze rozpoznawania doznań afektywnych (interocepcja), a w dalszej kolejności ich przetwarzania, rozumienia i wyrażania.

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Moje doświadczenia pracy z oddechem są w przeważającej części pozytywne. Niewątpliwie oddech stanowiący podstawowy proces życiowy, ma potencjał regulujący różne procesy w organizmie – tak fizjologiczne jak i psychologiczne. Jest kluczowym narzędziem profilaktyki stresu. Zmiana sposobu oddychania, nawet jeśli jest to „tylko” jeden świadomy oddech potrafi działać jak switch, który przełącza nas z trybu zagrożenia i pobudzenia w tryb bezpieczeństwa i regeneracji. Korzyści płynące ze świadomości oddechu i jego świadomego używania są liczne i są dobrze udowodnione.
Jednak warto mieć na uwadze to, że są osoby, dla których jakakolwiek praca z oddechem nie będzie użyteczna. I może być tak z wielu powodów. Przytoczony przykład Sary też w pewnym sensie jest o tym. Jestem mocno przekonany, że gdybym wprowadził sesje integrowani oddechem za wcześnie – mogłoby to być za trudne, i mogłoby wywołać więcej szkód niż korzyści. 

Mam też przypadki osób, które zdecydowanie wolą i preferują dialog terapeutyczny, dzięki któremu automatycznie poprawia się ich świadomość ciała i oddech. Tacy pacjenci nie potrzebują sesji integrowania oddechem wcale. Albo potrzebują ich raz na kilka tygodni czy miesięcy. Osoby dobrze osadzone w ciele, mające szerokie okno tolerancji i bogaty słownik emocjonalny mogą korzystać z sesji doraźnie, jak Julia, która w trakcie 2-letniej terapii skorzystała z sesji 2-krotnie i to wystarczyło. 

Przyszła któregoś dnia tak poruszona, tak wypełniona sprzecznościami i targającymi ją emocjami, że już po kilku sekundach po tym jak  położyła się do sesji, zamknęła oczy i zaczęła swobodnie oddychać, wybuchła silnym płaczem i po intensywnej burzy emocjonalnej, z każdym kolejnym oddechem wracała do siebie, czuła w czym jest i potrafiła na to znaleźć odpowiednie słowa.

Każdy przypadek traktuję indywidualnie, i staram się być bardzo uważnym w doborze technik pracy. I choć jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony do pracy z oddechem integrującym, uważam, żeby nie forsować czegoś, co nie będzie adekwatne i pomocne.

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ WPROWADZAJĄC DO GABINETU PRACĘ Z ODDECHEM?

Według mnie najważniejszym kryterium pracy pomocowej jest jej użyteczność. Warto więc mieć na uwadze, czy to co proponujemy w ramach psychoterapii będzie służyć celom terapeutycznym, jakie stawiamy w konsultacjach. To one stanowią o kierunku pracy i spodziewanych efektach – jeśli praca poprzez oddech je wspiera, warto włączyć integrowanie oddechem do procesu psychoterapeutycznego. A jeśli zaczniemy rozważać taką decyzję, warto pomyśleć czy jest na to miejsce teraz, czy osoba, której staramy się pomóc, jest na to gotowa.

Drogą pośrednią, w ramach której możemy bardziej poczuć zasadność wprowadzania oddechu integrującego, jest psychoedukacja, zwracanie uwagi na oddech w trakcie dialogu w sesjach, uczenie prostszych, elementarnych technik (np. medytacja jednego oddechu). Dzięki temu nasi klienci, czy pacjenci będą się stopniowo oswajać z tematem oddechu, a my podążając za nimi, będziemy mogli podejmować bardziej terapeutyczne decyzje.

Arkadiusz Matras

Dziękujemy, że jesteś z nami.
Tematy, o których piszemy, badamy i transformujemy na zjazdach CUUD Szkoły. Jeśli chcesz pogłębić kontakt z własnym ciałem, rozwinąć interocepcję i sprawdzić, jak oddech integrujący może wesprzeć Cię w codzienności – poznaj: PROGRAM
Jeżeli myślisz o wspieraniu innych – również poznaj: PROGRAM